Kiedy ostatnio czułaś, że wszystko wymyka się spod kontroli? Rzeczy nawarstwiają się same, nie wiadomo skąd? Ktoś wciąż czegoś chce, wszystko czeka, a Ty komponujesz kolejną listę rzeczy „na wczoraj”?
Te pytania, które kiedyś brzmiały egzotycznie, dziś są normą. Cały świat wiruje w niespotykanym pędzie, a my staramy się za nim nadążyć. Rozwiane włosy (dziś znów nieumyte, ale od czego są suche szampony!), zamoczony w kałuży pasek od płaszcza, rozmazany tusz, bo trzeba było szybko ruszyć na światłach i jakoś tak nie zdążyłaś, lista zakupów, która znów została w domu. W całym tym rozgardiaszu jest pewien bohater, który najbardziej dostaje w kość. Nazywa się układ wegetatywny i wydawać by się mogło, że nie mamy z nim na co dzień za wiele wspólnego – wszak żyjemy pełnią (?) życia, a nie wegetujemy. Ale jeśli w tym codziennym pędzie zdarza się, że szumi ci w uszach, kołacze serce, czujesz uścisk w gardle lub klatce piersiowej, duszności bądź borykasz się z zawrotami głowy, drętwieniem palców, a nawet nudnościami czy wymiotami lub biegunką, to mogą być to sygnały, których nie warto lekceważyć. Układ wegetatywny może mówić – Stop, zwolnij, bo nie daję rady. Zbyt duża liczba bodźców, kolejne pobudzenia wpływające na produkcję hormonów stresu, ciągły dopływ informacji i praca mózgu na naprawdę wysokich obrotach, mogą być za to odpowiedzialne. Samo przeciążenie można redukować ćwicząc jogę, stosując relaksację, trening uważności lub po prostu „biorąc sobie mniej na głowę” (o czym oczywiście łatwo pisać, trudniej wcielać w życie). Czasem jednak rzeczy wymykają się spod kontroli i zaczynamy odczuwać chroniczne dolegliwości ze strony różnych organów, w tym te, które wymienione zostały wyżej. Może być to kolejny sygnał, tym razem mówiący, że to już nie przeciążenie, ale być może poważniejsza dolegliwość, jaką jest w tym wypadku nerwica wegetatywna. Diagnozę każdorazowo postawić może tylko lekarz.
Jeśli jednak czujesz, że zaczyna Cię to wszystko przerastać, że chyba ktoś powinien „zatrzymać wreszcie świat”, bo wysiadasz – napisz. Koncentrując się na tym, co chciane i Twoje może wspólnie znajdziemy rozwiązanie. Może popatrzymy na ten pęd nieco z boku i zobaczymy kogo z tej karuzeli wysadzić, zanim za bardzo nadwyrężą się jej łańcuchy.
W międzyczasie zawsze możesz spróbować popracować przeponą. To jedyny mięsień, za pośrednictwem którego możesz wpływać na swój układ wegetatywny. Poza tym – jej aktywacja zapewnia swoisty masaż narządów wewnętrznych, stabilizuje postawę, oddziałując na kręgosłup oraz pomaga lepiej dotlenić organizm. Oddychanie z większym zaangażowaniem przepony składa się z następujących kroków:
1. wdech – tak, aby uniósł się brzuch,
2. po wdechu – krótkie zatrzymanie powietrza, a następnie
3. wydech – wraz z opadaniem brzucha, przy którym poczujesz rozluźnienie całego ciała. Po kilku sesjach takich oddechów stopniowo odczujesz coraz większą swobodę i naturalność tego procesu, a przejście pomiędzy wdechem i wydechem będzie coraz bardziej płynne.
Anna

Komentarze
Prześlij komentarz