Będziemy się im przyglądać dokładniej, ale najpierw mam dla Ciebie inne pytanie...
Czy zastanawiałaś się kiedyś, przed czym te mechanizmy bronią? Albo czego chronią?
I dlaczego „mechanizmy”? Czy one działają jak jakaś wielka maszyna?
Mnie właśnie to zafrapowało.
Mam też taką zasadę, że gdy zdobywam wiedzę, chcę ją od razu wypróbować w praktyce.
Z mechanizmami obronnymi nie było to takie łatwe... Jedną z pierwszych rzeczy, których się o nich dowiedziałam było to – że nie da się ich samemu zaobserwować. Dzieją się same, poza naszą świadomością.
Ale jak to możliwe? Myślałam sobie. Przecież jestem osobą świadomą, cały czas nad sobą pracuje. Wiem, kiedy nie chcę czegoś dopuścić do świadomości.
No cóż, wtedy, kiedy zaczynasz sobie zdawać sprawę, że czegoś nie dopuszczasz do świadomości – to właśnie w tym momencie załamujesz swój mechanizm obronny i on przestaje być już mechanizmem obronnym :) Często tak właśnie wygląda finalny efekt naszej pracy nad sobą, który pozwala nam zrobić krok do przodu w naszym samorozwoju.
Hmm... Gdy o tym przeczytałam, zaparłam się w sobie.
Potraktowałam swoje mechanizmy obronne jak wroga.
Wytropię je. Zdemaskuje i uzyskam spektakularną samoświadomość!
Jak się pewnie domyślasz, ta ścieżka nie była najlepszym wyborem. Choćby tylko przez fakt, że jest to po prostu zadanie nierealne...
Każdy człowiek, nawet chodzący okaz zdrowia psychicznego, używa mechanizmów obronnych. Jeśli są one elastyczne i różnorodne – są dla nas zdrowe.
Na przykład takie poczucie humoru. To również mechanizm obronny. Umiejętność śmiania się z samego siebie pozwala nam utrzymać pewne, w miarę stałe, mniemanie o sobie i zapewnia nam komfort w przebywaniu z samym sobą i innymi ludźmi. Zamiast przeżywać gafę, którą popełniliśmy w towarzystwie, jesteśmy z niej rozbawieni i finalnie poprawia ona nasze relacje z sobą i z innymi.
Na popełnioną gafę są możliwe jednak również inne reakcje. Możemy poczuć się zawstydzeni. Mogą napaść nas myśli typu „jestem beznadziejna”, „nawet tego nie potrafię dobrze zrobić”, a w skrajnych wypadkach możemy nawet dojść do wniosku, że spotkania towarzyskie są nie dla nas – i wycofać się z tej formy aktywności.
Może być też tak, że nasze poczucie humoru bawi już tylko nas samych i jest przez naszych bliskich, znajomych postrzegane jako nieadekwatne. Zamiast poprawiać nasze relacje z innymi i utrzymywać nasz dobry wizerunek w naszych własnych oczach – robi coś zupełnie przeciwnego. Psuje relacje i sprawia, że czujemy się zawstydzeni i „niefajni”.
I to jest właśnie to, co w rzeczywistości podczas pracy nad sobą możemy zaobserwować tj. niekorzystne dla nas skutki działań naszych mechanizmów obronnych. I wówczas powolutku i delikatnie się nimi zająć...
Mechanizmy obronne mają taką cechę, że są sztywne i powtarzalne. Zawsze, gdy pojawia się dany bodziec, występuje podobna reakcja. Reakcja ta obejmuje uczucie, myśli i zachowanie. Te trzy czynniki możemy postarać się zaobserwować...
By „złapać” za ogon jakiś mechanizm obronny wystarczy złapać jedną z tych rzeczy (myśl, uczucie lub zachowanie) i potem, jak po nitce do kłębka, docierać do pozostałych elementów... By polowanie było możliwe, musimy wzmocnić w sobie „wewnętrznego obserwatora” –taką część nas, która jednocześnie uczestniczy w wydarzeniu, ale też ogląda je z zewnętrz. Natomiast by „rozbroić” ten mechanizm – konieczne jest odkrycie jego źródła, czyli momentu z przeszłości, którego rzeczywiście dotyczy ta reakcja... Jak nam się to uda – to 1:0 dla nas :)
Pokemon złapany.
Od tej pory pracuje dla nas.
Zdrowe mechanizmy obronne mają zapewnić nam w miarę stały, pozytywny obraz samego siebie i możliwość pozostawania w dobrych relacjach z innymi ludźmi.
Niezdrowy mechanizm obronny usztywnia nasze reakcje i przysparza kłopotów w realnym życiu.
Dlaczego tak się dzieje?
Mechanizmy obronne powstają na różnych etapach naszego rozwoju. Coś co chroniło nas w przeszłości, teraz sprawia nam kłopoty... Weźmy za przykład omawiane poczucie humoru. Być może będąc brzdącem zauważyłaś, że gdy się zezłościłaś mama mówiła, że jesteś złym dzieckiem i zamykała Cię w pokoju. Będąc sama w pokoju bałaś się i czułaś się samotna. To było bardzo nieprzyjemne.
Po pewnym czasie odkryłaś, że gdy stłumisz w sobie złość i powiesz coś, co rozbawi dorosłych – unikasz tych nieprzyjemnych uczuć i co więcej – mama jest z Ciebie dumna, że ma dziecko, które potrafi wszystkich zabawić w towarzystwie. Uznałaś, że to się opłaca.
I rzeczywiście, w tamtym klimacie rodzinnym, był to mechanizm przystosowawczy. Pomagał Ci przetrwać w warunkach, w których się znalazłaś i na które nie miałaś wpływu. Problem w tym, że to rozwiązanie ma swoje koszty. By móc je utworzyć Twoja psychika musiała jakoś poradzić sobie z uczuciem złości. Więc, żeby ta złość nie przeszkadzała Ci w byciu zabawnym –„wykasowała ją” – stłumiła, nie dopuszczała jej do świadomości.
Jednak złość nie zniknęła w cudowny sposób. Nadal istnieje. Siedzi sobie w podświadomości. I za każdym razem, gdy próbuje wyjść na zewnętrz, a okoliczności są choć trochę podobne do tych źródłowych – jest uruchamiane zachowanie, które wypracowaliśmy jako „zastępcze”.
Być może dlatego nazywa się to mechanizm obronny. Broni nas przed czymś, co stłumiliśmy.
Raz wytworzony mechanizm obronny pozostaje w nas tak długo, dopóki go sobie nie uświadomimy.
W ten sposób – po pewnym czasie - zaczynamy zachowywać się zabawnie wszędzie tam, gdzie adekwatna byłaby złość. Taki autopilot.
I tak, coś co było adaptacyjne w wieku lat kilku, zaczyna nam psuć życie w wieku lat kilkudziesięciu...
Bo jako dorośli nie musimy się już bać okazywać złości. Nikt nas już nie zamknie za to w pokoju. Czasem wręcz ta złość jest konieczna, by móc skutecznie realizować swoje cele.
Jednak, żeby zaktualizować dane w systemie, potrzebna jest psychice nasza świadoma pomoc.
Sygnały, że jest coś, czym powinniśmy się zająć, wysyła nam nasza podświadomość korzystając z tych narzędzi które ma do dyspozycji – np. poprzez powtarzające się sny, wciąż „te same” wydarzenia w życiu lub bóle w ciele...
Ale o tym już w innym poście - jeśli tego będziesz chcieć :)
Daj znać, czy tak pisany post, zaspakaja Twoją ciekawość dotyczącą zagadnień związanych z mechanizmami obronnymi? Jak się czujesz po jego przeczytaniu? Jakie myśli pojawiły Ci się w głowie? Czy chciałabyś poczytać charakterystykę poszczególnych mechanizmów obronnych i dowiedzieć się, jakie „psikusy” potrafi nam robić nasza psychika? A może zainteresował Cię nowy temat, o którym chciałabyś się dowiedzieć czegoś więcej?
Daj proszę znać. Aneta - pomagam w zmianie.

Komentarze
Prześlij komentarz